Dzisiaj w całym środowisku pojawia się jeden temat:
Światowy Dzień Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w Pracy.
I bardzo dobrze. To moment, który przypomina o czymś, co w wielu organizacjach nadal bywa traktowane jako „dodatek”.
Tylko że z perspektywy praktyki jedna rzecz jest ważniejsza niż sam dzień.
Bezpieczeństwo i zdrowie w pracy nie działają „od święta”.
Nie pojawiają się dlatego, że raz w roku o nich przypomnimy.
Nie wynikają z plakatu, komunikatu czy nawet najlepszego szkolenia.
Działają wtedy, kiedy są wpisane w codzienność organizacji.
W decyzje.
W sposób zarządzania.
W realną odpowiedzialność liderów i zespołów.
Bo prawda jest prosta:
jeżeli bezpieczeństwo nie jest obecne w codziennych wyborach, to nie będzie go też w sytuacji krytycznej.
Dlatego zamiast traktować ten dzień jako symbol, warto potraktować go jako punkt zatrzymania.
I zadać sobie jedno pytanie:
czy u nas bezpieczeństwo to rzeczywiście codzienna praktyka, czy tylko dobra intencja?
Bo ostatecznie nie chodzi o jeden dzień w kalendarzu.
Chodzi o to, żeby każdy dzień w pracy był dniem bezpieczeństwa i ochrony zdrowia.

